czwartek, 6 stycznia 2011

Dlaczego Nowa Kelis NIE jest nudna?

Za pewne większość z was kojarzy największy hit Kelis Milkshake z albumu Tasty w typowych klimatach Pop i R&B z lekką domieszką electro. Nie czarujmy się, zdobyła sobie tym kawałkiem rzeszę wiernych fanów którzy do dziś mixują go na przeróżne sposoby. Potem piosenkaraka wydała kolejny (dość kiepski) album Kelis Was Here z promującym kawałkiem Bossy który tak naprawdę był jedynym godnym uwagi słuchacza. Szczerze to po tym albumie straciłam kompletnie zainteresowanie tematem Kelis, sądziłam że po takiej porażce już nie wróci na scenę. Biorąc pod uwagę fakt że po drodze przydarzył jej się rozwód ze znanym raperem NASem, a żeby tego było jeszcze mało doszła do tego jej pierwsza ciąża. Tak więc szanse na reaktywacje Kelis były niewielkie. Aż tu nagle BOOM! Obrót o jakieś 180 stopni! Album Flesh Tone! Album w klimatach electro, synthpop, dance z dodatkiem house'u, każdy kawałek dopracowany w każdym calu.Co najważniejsze, Kelis praktycznie sama tworzyła cały ten album! Potem nawiązała współprace z will.i.am (członkiem grupy The Black Eyed Peas) który pomógł jej dopracować jej album. Na płycie nie ma nudy cały czas coś się dzieje. Kawałki Brave (my fav! <3), Emancipate i Scream RULEZ! Wiele pozytywnych opinii krytyków. Jednym słowem nie ma się do czego przyczepić, jednak.... część fanów ciągle uważa ten album za najnudniejszy ze wszystkich albumów Kelis. Według nich jedyną rzeczą którą można robić podczas słuchania tego albumu jest zapadanie w głęboki sen. Dziwne, bo ja odniosłam zupełnie inne wrażenie po przesłuchaniu wszystkich kawałków po raz enty, i mogę was zapewnić, że sen był ostatnią rzeczą o której wtedy myślałam. No cóż pozostawiam to waszej decyzji, tym czasem, poniżej kawałek BRAVE!
Enjoy :)




Ciekawostka dla zainteresowanych tematami modowymi i niepowtarzalnym stylem Kelis ;) Otóż gwiazda wkrótce wyda linie swoich ciuchów, kolekcja będzie się nazywać Cake.