Istnieje wiele sposobów na poprawę nastroju. Jedni 'zapijają robaka' inni wygadują miliony minut przez telefon by wyżalić się znajomemu. Są też ludzie których uszczęśliwić mogą tylko zakupy ;)
PIEKIELNIE drogie szpilki zamiast godzin przegadanych z przyjaciółką? Czemu NIE!
WIĘCEJ?
Mi na przykład humor zawsze poprawia wizyta u fryzjera. Nowa fryzura i kolor po prostu mają na mnie zbawienny wpływ i nic na to nie poradzę ;)Po za tym lubię eksperymentować, nie tylko z włosami ale również z zakładami fryzjerskimi. Oczywiście każda wyprawa do nowego i nieznanego zakładu fryzjerskiego wiążę się z wieloma obawami, między innymi z brakiem zaufania do nowego fryzjera, którego może nieco za bardzo ponieść artystyczna PASJA...
Rozwiązanie? Trzymać się jednego fryzjera całe życie.... i strzyc się ciągle w zakładzie ozdobionym podobiznami MISIA PUCHATKA i PROSIACZKA, a w nagrodę za dzielne wytrzymanie zabiegów fryzjera, dostawać lizaki albo zestawy kredek. Taaa... no nie jest to raczej rozwiązanie z górnej półki, ale przynajmniej fryzjer NIGDY nas nie zaskoczy niczym strasznym ani... nowym. Z fryzurą 6 latka chyba też dałoby się jakoś funkcjonować w tym jakże ponurym i smutnym świecie dorosłych....nie? No dobra, trochę mnie poniosło, co w takim razie z tym rozwiązaniem problemu zaufania?
Wygląda na to, że jedynym rozsądnym rozwiązaniem jest udanie się do sprawdzonego przez ZNAJOMYCH fryzjera, bo w końcu komu jak komu znajomym się ufa, czyż nie? Czasem jednak znajomi wolą zachować dla siebie adres dobrego zakładu by potem brylować w towarzystwie. Zawsze pozostaje nam wtedy pierwsze rozwiązanie (tak, to z Misiem Puchatkiem). Być może fryzjer będzie miał wtedy jakieś oryginalne przebranie, które sprawi, że na prawdę będzie nam się chciało tam wracać:
Chociaż... jest jeszcze jedna opcja. Zawsze można znaleźć sobie blog (KLIKNIJ) gdzie autor/ka na sobie testuje przeróżne rzeczy/zabiegi by potem opisać je w swoich niezwykle interesujących i jak najbardziej z życia wziętych postach. Tym własnie sposobem bez większego ryzyka można się wybrać do nowego (opisanego na blogu) zakładu fryzjerskiego, po to tylko by usłyszeć potem dźwięk opadających szczęk znajomych na nasz widok.
Brzmi zachęcająco? Chcecie więcej?
Już wkrótce czas wielkiej METAMORFOZY!
zajawka KLIKNIJ
Na koniec tradycyjnie coś do posłuchania:



